Jak wyselekcjonować dobre akcje w 12 krokach?

imagesPo latach inwestowania na giełdzie doszedłem do wniosku, że każdy inwestor długoterminowy powinien mieć własny zestaw kryteriów przy wyborze spółek, których musi bezwzględnie przestrzegać, aby odnieść długofalowy sukces. Poniżej przedstawiam pokrótce moje 12 kryteriów, które opracowałem na podstawie słynnych 15 pytań Philipa Fishera z jego książki „Zwykłe akcje - niezwykłe zyski”.

 

Spółka powinna być tania pod względem wyceny wskaźnikowej (C/Z, C/ZO, C/WK)

Porównujemy podstawowe wskaźniki czyli C/Z (Cena do Zysku) czy C/CWK (Cena do Wartości księgowej) do średnich dla całego WIG-u i branży w jakiej określona spółka działa. Dane dotyczące średnich dla WIG-u i poszczególnych sektorów podają takie serwisy jak www.fundamentalna.net, www.sindicator. net, www.investio.pl czy www.stockwatch.pl. Preferowane są niskie wartości każdego ze wskaźników i im bardziej są one niższe od średnich dla swoich branż, tym lepiej, choć oczywiście nie jest to warunek konieczny i jedyny. Poniżej znajduje się 11 kolejnych kryteriów doboru spółek.

Silna marka, unikalny produkt lub technologia o potencjalnym zasięgu międzynarodowym

Spółka, która ma szansę na znalezienie się w moim portfelu, musi mieć „to coś”, co odróżnia ją od konkurencji. Musi posiadać jakąś przewagę konkurencyjną – silnie rozpoznawalną markę, unikalną usługę lub produkt, mające szansę na ekspansję międzynarodową. Patrząc w obecny portfel Warrena Buffetta, widzimy tam właściwie same znane na całym świecie marki, takie jak Coca-Cola, Procter&Gamble, IBM, American Express, Harley Davidson, Walmart czy ostatni zakup – Heinz.

Stabilny akcjonariat (stosunkowo niski free float)

Im niższa liczba akcji w wolnym obiegu, tym moim zdaniem lepiej dla akcjonariusza, gdyż podaż akcji jest niejako ograniczona i przez to kurs spółki jest mniej narażony na większe wahania. Duzi gracze stanowiący stabilny, przewidywalny akcjonariat powodują, iż kurs spółki jest mniej podatny na przejściowe fluktuacje, a w przypadku hossy trend wzrostowy ulega przyspieszeniu.

Stosunkowo niskie zadłużenie (współczynnik capital gearing, wskaźnik ogólnego zadłużenia).

Ten czynnik powrócił w wielkim stylu dopiero kilka lat temu - na początku kryzysu finansowego w USA, a potem w trakcie kryzysu strefy euro. Zarządzający funduszami bardzo obawiają się o firmy nadmiernie zadłużone, nawet pomimo tego, że ich fundamenty są solidne i mają wspaniałe pomysły na biznes. Wskaźnik ogólnego zadłużenia optymalnie nie powinien przekraczać 50%, ale jeśli znajduje w bezpiecznej odległości od 100%, to jeszcze można to tolerować, pod warunkiem że wszystkie inne kryteria są w porządku.

Kompetentny i zdeterminowany zarząd o stabilnym składzie

Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć wagi tego czynnika. W ostatnich latach doszedłem do wniosku, że jest to jeden z najbardziej pomijanych i jednocześnie jeden z najważniejszych elementów rzetelnej analizy fundamentalnej. To przecież nie siedziby firm, nie ich sprzęt czy kapitał decydują o sukcesie, ale właśnie ludzie, którzy nimi zarządzają. Jak wiadomo „ryba zaczyna psuć się od głowy".

Czy spółka planuje finansować się poprzez kolejne emisje akcji?

Nie chcemy stać się akcjonariuszami długoterminowymi kolejnego Petrolinvestu czy kolejnego Biotonu, dlatego należy włączać sobie od razu czerwone światełko, jeśli spółka ogłasza emisję akcji. Oczywiście z tą ostrożnością nie można przesadzać – jeśli spółka ma jasno sprecyzowane cele, na które mają być przeznaczone środki z kolejnej emisji, to może to być bardziej korzystne niż zaciągnięcie kredytu czy emisja obligacji.

Czy spółka zamierza przeprowadzać buy back (skup akcji własnych)?

Z pozoru czynnik pozytywny, ale niestety z mojego doświadczenia wynika, że zawsze jak spółka ogłaszała „buyback”, to kurs przynajmniej w średnim terminie nurkował. Wynika to przecież z prostej i logicznej kalkulacji zarządów spółek, które chcą odkupywać swoje akcje po jak najlepszej cenie. Nie zależy im wtedy na ogłaszaniu ambitnych planów, nie planują akwizycji ani nie starają sią upiększać swoich wyników, a wręcz przeciwnie – zależy im na wręcz obrzydzeniu swoich firm w oczach innych. Dla inwestora wybitnie długoterminowego może to być oczywiście wielka okazja na dokupywanie wraz z zarządem po korzystnej cenie.

Czy spółka wypłaca lub przynajmniej zamierza wypłacać dywidendę?

Dzielenie się zyskami ze swoimi akcjonariuszami stało się w ostatnich czasach bardzo modne i uważam to za największą korzyść z obecnego kryzysu. Pamiętam, jak jeszcze kilka lat temu dosłownie na palcach dwóch rąk można było wyliczyć spółki, które regularnie wypłacały dywidendy – teraz co miesiąc dochodzą kolejne spółki deklarujące podział części zysku ze swoimi akcjonariuszami. W mojej ocenie jest to istotne, gdyż w ciężkich czasach takich jak obecne, dywidenda w wielu przypadkach może zrekompensować inwestorowi brak zysku na samym kursie. Cena akcji zazwyczaj wraca szybko do poziomu sprzed odcięcia dywidendy.

Czy spółka ma wysoką rentowność kapitałów własnych i aktywów (roe, roa)?

To jeden z najważniejszych kryteriów Warrena Buffetta – stawia go nawet wyżej niż punkt pierwszy, czyli wycenę wskaźnikową. Jeśli spółka zarabia bardzo dużo pieniędzy w stosunku do swojego kapitału własnego, to wysokie wyceny wskaźnikowe są wtenczas uzasadnione.

Czy społka ma dobrą komunikację z akcjonariuszami?

To również czynnik wciąż często pomijany w analizie fundamentalnej w Polsce – jeśli spółka mnie pod tym względem zawiedzie, to dla mnie praktycznie jest skreślona na zawsze. Mogę dać jej oczywiście szansę, tak jak uczyniłem to z KGHM po słynnej wpadce ze zwiększonymi nakładami na inwestycje w Chile (złoże Sierra Gorda), ale jeśli ponownie mnie zawiedzie, to pokazuje jej czerwoną kartkę i już nigdy nie wracam – jest tak dużo spółek na GPW, że nie warto nadwyrężać swoich nerwów!

Czy spółka ma jasno określony podstawowy profil działalności?

Przykłady takich konglomeratów jak upadły Elektrim, pokazują nam, że spółki przerośnięte w swojej strukturze, gdzie ciężko jest wykazać podstawowy profil działalności, są z czasem bardzo ciężkie do manewrowania, a jedna nieudana gałąź biznesowa może dosłownie położyć całą firmę. Obecnie przykładem firmy o dość niejasnej strukturze i dużym ryzyku z tym związanym jest w mojej ocenie Boryszew.

Czy spółka jest w stanie utrzymać stałą dynamikę zwiększania zysków?

To kolejny czynnik, na jaki dużą uwagę zwracali zarówno Fisher, jak i Buffett. Dla nich najważniejsza jest stała, przewidywalna dynamika przychodów i zysków. Według nich należy wręcz unikać spółek, które nieoczekiwanie pokażą zadziwiająco dobre wyniki w stosunku do poprzednich z tego samego okresu, gdyż jest to mocno podejrzane i w wielu przypadkach okazuje się wynikiem zabiegów księgowych lub skutkiem efektów jednorazowych.

Podsumowanie

Słynny Warren Buffett powiedział kiedyś o sobie, że jest w 75% Grahamem i w 25% Fisherem. Ja, parafrazując słowa mistrza mogę stwierdzić, że jestem w 50% nim, a w 50% Fisherem – tak cenię sobie jego praktyczne podejście i słynne 15 pytań tego drugiego. W oparciu o te pytania stworzyłem własny zestaw 12 kryteriów, bez analizy których nigdy nie podejmuje decyzji inwestycyjnych. Każdy może ustanowić swoje indywidualne wagi, jakie posiada każdy poszczególny punkt. Dla mnie najważniejsze są punkty 2, 4, 5 i 9. Oceniam każdy poszczególny punkt w skali od 1 do 6, a potem w zależności od ich wagi, obliczam ocenę końcową dla spółki.