W ostatnich tygodniach Ameryką wstrząsnęła seria demonstracji. Tysiące ludzi zgromadzonych w Nowym Jorku zebrała się pod hasłem „Okupujmy Wall Street”, aby protestować przeciw decyzjom polityków i wielkiego biznesu. Ruch, który na początku był ignorowany przez rząd i media, zdołał zdobyć poparcie ponad połowy Amerykanów, przyciągnąć całą rzeszę celebrytów (m.in. Michaela Moore’a, Naomi Klein) i zdobyć poparcie wielu ekonomistów, takich jak nobliści z ekonomii Paul Krugman i Joseph Stiglitz.
Uczestnicy akcji protestują przeciw niesprawiedliwości w podziale majątku narodowego oraz sile i wpływowi przedsiębiorstw (szczególności z sektora bankowego) na działania rządu. Przekonania te ilustruje slogan „Jesteśmy 99%”. Protestujący chcą w ten sposób wskazać, że to oni stanowią przeważająca większość społeczeństwa, które ma jednak zdecydowanie mniejszy wpływ na sytuację niż uprzywilejowana mniejszość (według wielu badań 1% społeczeństwa USA kontroluje ok. 40% majątku narodowego).
Cechą szczególną ruchu Occupy Wall Street jest brak lidera. Protestujący chcą w ten sposób podkreślić egalitarność ruchu, jednak brak sformalizowanego przedstawicielstwa sprawia, że poglądy protestujących ukazywane są jako niespójne lub wręcz sprzeczne.
Pierwsze protesty zaczęły się w Parku Zuccotti na dolnym Manhattanie, jednak demonstracje szybko rozszerzyły się na pozostałe części Nowego Yorku, Stanów Zjednoczonych jak również inne państwa. 15 października odbyła się seria demonstracji, m.in. w Hong Kongu, Londynie, Madrycie, Paryżu, Sao Paulo, Sydney i Tokio. Także ulicami Warszawy przeszedł Marsz Oburzonych, jednak akcja nie zgromadziła wielu zwolenników.
Oficjalna strona ruchu: http://occupywallst.org/.
Autor: Michał Zieliński




