Charles E. Kirk od ponad 17 lat jest zawodowym traderem na rynku akcji amerykańskich. Rozpoczynał z 2000 $ w 1993 roku, obecnie zarządza trzymilionowym portfelem. Najbardziej znany jest z prowadzenia bloga The Kirk Report, ukazującego się od 2003 roku, a wcześniej istniejącego pod nazwą MoneyXpert. Jego wywiady, komentarze i artykuły pojawiały się w najbardziej szanowanych magazynach i serwisach, wliczając Time, Barron’s, Wall Street Journal, Bloomberg. The Kirk Report zdobywał wiele wyróżnień uchodząc za najlepsze źródło wiedzy finansowej. Obecnie stronę odwiedza ponad 10.000 czytelników dziennie.
TJ. Kiedy podjąłeś decyzję, że chcesz zostać profesjonalnym traderem?
CK. Jak większość pasji w życiu, trading wybrał mnie w takim samym stopniu, jak ja jego. Po ślubie moja żona zapytała mnie, co powinniśmy zrobić, aby zabezpieczyć się na przyszłość. Oboje nie mieliśmy żadnego dobrego pomysłu, więc postanowiliśmy dać sobie tydzień, aby to przemyśleć. W tym czasie pracowałem jako prywatny inwestor dla firmy prawniczej, oszczędzając jednocześnie pieniądze na studia. Moim celem było zostanie prawnikiem. Chociaż kilka lat później ukończyłem studia prawnicze, moje zamiłowanie do tradingu także się rozwijało. To, co było jedynie skromnym hobby, przerodziło się w prawdziwą pasję. Gdy ukończyłem Hamline Law School w 1999 roku, odrzuciłem kilka ofert pracy dla firm prawniczych, aby móc tradować w pełnym wymiarze godzin. Obiecałem żonie, że dam sobie dwa lata i jeżeli po tym czasie nie osiągnę sukcesu, wrócę do pracy prawnika. Od tego momentu już nigdy nie patrzyłem wstecz.
TJ. Ile czasu zajęła Ci nauka, zanim zacząłeś zarabiać?
CK. Od początku zarabiałem pieniądze. Jednak nie z powodu moich umiejętności, wiedzy, czy wrodzonych talentów, ale raczej z powodu bardzo silnego rynku byka w tym czasie. Jak mówi powiedzenie - hossa powoduje, że każdy wygląda na mądrego, co było niewątpliwie prawdą w moim przypadku. Szczęście mnie opuściło na koniec ostatniego stulecia, podczas zawirowań na rynku. Wiele osób, które śledziły moje wyniki, nauczyło się razem ze mną, że nie jest to łatwa gra!
TJ. Jaka jest najważniejsza część twojej filozofii tradingu?
CK. Bez wątpienia zarządzanie ryzykiem jest dla mnie najważniejsze. Dobrze wiem, że bez względu na to, co będę robił, wiele transakcji będzie stratnych. Nie z powodu tego, że nie były to dobre decyzje, lub tego, że ja nie jestem mądry, po prostu jest wiele rzeczy zupełnie poza kontrolą, które mogą nie pójść po mojej myśli. Więc kiedy pozycja nie rozwija się tak, jak bym tego oczekiwał, skupiam się na traceniu tak mało, jak to tylko możliwe. Następnie przenoszę koncentrację na kolejną pozycję.
TJ. Ile początkowego kapitału powinien posiadać ktoś, kto chciałby utrzymać się z tradingu?
CK. Istnieją wyjątki od tej reguły, ale uważam, że generalnie potrzebujesz 100.000 $ i nie możesz mieć żadnych długów. Należy zrobić wszystko, co jest możliwe, aby tradować z perspektywy swoich silnych stron, nie z powodu desperacji, potrzeby czy słabości. Im więcej kapitału jesteś w stanie zgromadzić, tym lepiej. Wielu traderów ponosi porażkę, ponieważ nie mają wystarczającego kapitału do tego biznesu. W rezultacie oznacza to bardzo emocjonalny trading, nawet dla profesjonalistów z ogromnym doświadczeniem. Większość nie jest w stanie handlować „pożyczonymi pieniędzmi”, stąd powinieneś tego unikać za wszelką cenę. Tym, którzy myślą o życiu z tradingu zalecam odłożenie wystarczającej sumy, aby pokryć przynajmniej swoje roczne koszty życia, by oddzielić bieżące wydatki od pieniędzy przeznaczonych na spekulacje.
TJ. Jak radzisz sobie z ryzykiem na rynku?
CK. Przed każdą otwartą transakcją przygotowuję jej plan. Dzięki niemu wiem, kiedy mam wyjść, gdy pozycja zacznie poruszać się wbrew moim oczekiwaniom i kiedy będę realizował zyski. Nigdy nie powiększam stratnej transakcji i zawsze skupiam się na minimalizowaniu strat, gdy się mylę, co często ma miejsce. Lubię powiększać zyskowne pozycje - angażuję więcej kapitału w transakcje, które okazują się trafnymi, co jest przeciwieństwem tego, co robi większość ludzi.
Dodatkowo dobrą techniką zarządzania ryzykiem jest skupienie się tylko na transakcjach, w których potencjalna strata jest niewielka w porównaniu do oczekiwanego zysku. Taka kalkulacja może być oparta na wielu czynnikach, ale w moim przypadku często sprowadza się do szukania sytuacji, kiedy moja analiza techniczna wskazuje, że ryzyko jest małe, a potencjalny zysk ogromny. Gdy nie ma takich momentów, po prostu nie handluję. Czekam cierpliwie, czasami dość długo.
TJ. Gdybyś mógł dać komuś tylko jedną radę, aby poprawić jego wyniki, co by to było?
CK. Musisz przestać myśleć, że rynki są logiczne i funkcjonują w rozsądny sposób. Większość analiz, nagłówków jakie czytasz, niesie błędne założenie, że rynek jest logiczny, podczas gdy jest głównie efektem percepcji, emocji i płynności, które nie mają nic wspólnego z rozsądkiem ani logiką. Doprowadza to bardzo mądrych ludzi do szaleństwa. Zgodnie z moim doświadczeniem próbują oni handlować po to, aby udowodnić sobie i innym jak są inteligentni. Problem jednak polega na tym, że nie ma na rynku logiki, a im szybciej przestaniesz myśleć w ten sposób, tym lepszym traderem zostaniesz.
TJ. Jakie są 3 główne powody, przez które ludzie tracą pieniądze?
CK. Brak planu. Brak doświadczenia. Brak zarządzania ryzykiem.
TJ. Czy uważasz, że każdy może zarabiać na rynkach? Czy jest to kwestia czasu, cierpliwości i wytrwałości, czy po prostu musisz być do tego stworzonym?
CK. Tak. Każdy może zarabiać na rynkach, ale nie każdy jest do tego wystarczająco silny emocjonalnie. Trading jest bardzo trudny i wymaga lat nauki. Wszystko, co jest dla ciebie naturalne, wliczając twój instynkt i emocje, będzie działać przeciwko tobie na rynku. Myślę także, że należy dokładnie zdefiniować, co oznacza dla ciebie sukces. Dla mnie odniesienie sukcesu w tradingu istnieje wtedy, gdy czas, wysiłek, ból i pieniądze, jakie poświęcasz, są równe lub mniejsze, niż osiągnięte zyski finansowe lub emocjonalne z handlu. Nie miej złudzeń, jest to bardzo wymagający sposób zarabiania i wielu ponosi porażkę, ponieważ ich oczekiwania są nierealne. Jeżeli, jak wielu innych szukasz łatwych pieniędzy, rynek to nie jest dobre miejsce.
TJ. Co myślisz o wskaźnikach analizy technicznej?
CK. Nigdy nie znalazłem i przestałem już szukać wskaźnika, który działałby zawsze na każdym rynku i nie ma dużych wad. Podejrzewam, że najlepszym wskaźnikiem jest cena i formacje z niej powstałe. Jeżeli skoncentrujesz się na dwóch powyższych, wprowadzisz i psychicznie zaakceptujesz system zleceń stop, powinieneś poradzić sobie dość dobrze na rynku. Nieszczęśliwie większość traderów używa wskaźników po to, aby potwierdzić swoje opinie co do ruchu rynku lub poczuć się pewniej w stosunku do otwartej pozycji. Jest to sposób, w jaki nie powinno się ich używać. Wskaźniki często mają wadę pokazywania tego, co chcesz zobaczyć lub czego oczekujesz. Jest do duży problem, z jakim spekulanci powinni walczyć.
TJ. Jaką najlepszą radę dotyczącą tradingu dostałeś?
CK. To łatwe - możesz mylić się więcej niż w połowie transakcji i wciąż zarabiać miliony. Gdy zaczynałem, myślałem, że każda transakcja powinna być idealna. To był poważny błąd. Kiedy mój pierwszy mentor powiedział mi, że mogę się mylić w większości transakcji i wciąż dużo zarabiać, nie wierzyłem, dopóki nie pokazał mi swoich zeznań podatkowych. Były lata, kiedy zarobił miliony pomimo tego, że 70% transakcji zostało zamkniętych stratą. Jego celem było utrzymywanie małych strat i bycie agresywnym, gdy rynek wskazywał, że ma rację. Większość ludzi robi coś zupełnie przeciwnego.
TJ. Czy analiza techniczna może przewidzieć przyszłość? Jeżeli nie, to jaki jest z niej pożytek?
CK. Wykresy pokazują jedynie, co wydarzyło się w przeszłości, jednak mają ogromną siłę z powodu powtarzających się często wzorów. Dodatkowo są dobrym przybliżeniem co do panującego trendu na rynku, a jako trader zawsze powinieneś handlować zgodnie z panującym trendem, szczególnie, gdy występuje on w wielu interwałach czasowych.
TJ. Co jest Twoją piętą achillesową?
CK. Z upływem lat spędzonych na rynku, niosąc już ciężar emocjonalnych blizn, ciągle walczę z narastającą awersją do ryzyka. O wiele łatwiej było we wczesnych latach mojej działalności, kiedy nie miałem budowanej przez niemal dwie dekady fortuny - nie miałem wtedy wiele do stracenia. Teraz jednak ryzyko jest większe, więcej osób na mnie liczy, co powoduje, że jestem mniej agresywny w sytuacjach, w jakich powinienem wchodzić na rynek z większym kapitałem. W ostatnich latach pracuję nad tym, znacznie redukując przeznaczony do tradingu kapitał, lokując go inaczej. Dzięki temu jestem spokojniejszy i mogę handlować agresywniej, gdy będzie to konieczne.
Oryginał wywiadu dostępny tutaj.